Mój problem polega na tym, że prawie codziennie mam napady paniki. Wszystko zaczyna się najczęściej w autobusie. Zaczynam myśleć, co by się stało, jakbym nagle teraz dostała zawału, albo jakby zemdlała w autobusie albo w metrze. Przecież wiadomo, że ludzie przeważnie nie robią nic, nie reagują bo się boją albo im się nie chce... najczęściej nie pomagają, gdy ktoś traci na ulicy przytomność.. A nawet gdyby ktoś chciał pomóc, to i tak słyszałam, że prawie nikt nie zna zasad udzielania pierwszej pomocy i nie dziwię się bo ja też nie znam....